Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Użyteczna psychologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Użyteczna psychologia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 kwietnia 2012

Dylemat bezrobocia


1. Historia bezrobocia.

Bezrobocie jako zjawisko społeczne pojawiło się wraz z rewolucją industrialną ,jaka miała miejsce w drugiej połowie 18 wieku na terenie europy zachodniej. Rewolucyjne wynalazki tamtego okresu dewaluowały prace rozumianą w tradycyjnym znaczeniu, jednocześnie czyniąc z niej towar podlegający prawom popytu i podaży. Coraz częściej ludzie w fabrykach zostawali zastępowani przez coraz to nowocześniejsze maszyny i linie produkcyjne. Dotychczasowi pracownicy czuli się coraz bardziej zagrożeni utratą stałych dochodów; nowym zjawiskiem jakim było wówczas bezrobocie. Powstawały liczne struktury społeczno –prawne mające na celu zatrzymanie miejsc pracy w wypieranych przez maszyny zawodach. Zagadnieniem bezrobocia zajmował się już założyciel słynnej uczelni ekonomicznej Adam Smith. To on właśnie jako pierwszy starał się zdefiniować problem bezrobocia.
Według informacji opracowanych na podstawie Polityki Społecznej , pod red. A. Kurzynowskiego, autor dzieli „polską historię bezrobocia na 3 okresy: „ różniące się zasadniczo formą występującego bezrobocia i jego strukturą:
1)      II Rzeczpospolita Polska (1918 - 1939) - w odrodzonej Polsce wzrost liczby osób pozostających bez pracy spowodowany był wieloma czynnikami i osiągnął nieznane dotąd rozmiary. Pierwszy z czynników to czynnik demograficzny: przyrost liczby ludności w wieku produkcyjnym spowodowany powojennym wyżem demograficznym. Drugą decydującą przyczyną był kryzys gospodarczy, zwany Wielkim Kryzysem, związany z ogólnym spadkiem produkcji i zatrudnienia na rynkach światowych. Bezrobocie ówczesne szczególnie dotknęło tereny wiejskie, gdyż jednym z podstawowych problemów polskiej gospodarki było przeludnienie agrarne. Nadmiar osób pozostających na wsi bez pracy sięgał około 13% ogółu ludności w gospodarstwach (w wieku 14-59 lat).
2)      Polska Rzeczpospolita Ludowa (1944 - 1989) - był to okres, przede wszystkim, bezrobocia ukrytego. W związku z polityką rządów komunistycznych oraz zgodnie z założeniami gospodarki centralnie planowanej zlikwidowano zagrożenie jawnym bezrobociem w skali globalnej. Doprowadziło to do przymusowego zatrudniania wielu osób w zakładach pracy, którzy byli tam faktycznie zbędni. Polityka „pełnego zatrudnienia” wymagała by stopa bezrobocia rejestrowanego wynosiła poniżej 1%. Bezrobocie ukryte wg niektórych szacunków wynosiło nawet do 50% ogółu zatrudnionych w sektorze uspołecznionym. Poza tym, w omawianym okresie, wystąpiło także bezrobocie na lokalnych rynkach pracy. Spowodowane ono było m.in. powojennym wyżem demograficznym, czy też było rezultatem postępującego procesu urbanizacji (znaczny odpływ ludności wiejskiej do miast)
3)      III Rzeczpospolita Polska (po 1989) - jawne bezrobocie zaczęło przybierać postać masową. W procesie transformacji ustrojowej ujawniła się rzeczywista liczba bezrobotnych, którzy do tej pory pozostawali „ ukrytymi”. Gwałtowny wzrost liczby zarejestrowanych spowodowany był przede wszystkim zwolnieniami w sektorze publicznym. Był on także skutkiem realizacji ustaw wprowadzonych w grudniu 1989 roku o zwolnieniach grupowych oraz o zatrudnieniu, której postanowienia uprawniały do zasiłku dla bezrobotnych. Wpływ na zwiększenie liczby osób bezrobotnych miały też czynniki demograficzne: echo drugiego powojennego wyżu demograficznego. Można uznać, iż od tamtej pory bezrobocie sukcesywnie wzrasta. Wyjątkiem są lata 1995 - 1997, kiedy to zanotowano spadek liczby bezrobotnych. Główną przyczyną był wzrost gospodarczy, ale także zmiany prawne i nowe regulacje (np. zaostrzenie kryteriów przyznawania zasiłków dla bezrobotnych)”
W największych rozmiarach bezrobocie występuje w okresach kryzysów gospodarczych. Przykładem takiego kryzysu był wielki kryzys gospodarczy w latach 1929-33. W tym okresie bezrobotni stanowili: w USA 24,9% ogółu zatrudnionych i poszukujących pracy, w W. Brytanii — 19,5%, w Niemczech — 28%, w Austrii — 29%, w Czechosłowacji — 16,9%. W Polsce w latach 30 bezrobotni stanowili ponad 20% ogółu pracowników zatrudnionych poza rolnictwem. Trudności na rynku pracy najbardziej odczuwała młodzież gdyż co roku brakowało miejsc pracy dla ok. 300 tys. młodych ludzi.
Po II wojnie światowej w państwach wysoko rozwiniętych pod względem ekonomicznym wskaźniki bezrobocia kształtowały się na dość niskim poziomie aż do lat 80, od których zaczął się ich wyraźny wzrost.

2. Bezrobocie w PRL

W Polsce po II wojnie światowej bezrobocie było trudne do oszacowania, gdyż przez cały czas PRL-u istniało tzw. bezrobocie ukryte. Zmiana systemu gospodarczego w Polsce na przełomie lat 80 i 90 XX w. przyniosła duże zmiany na rynku pracy. W rezultacie zaczęło się zmniejszać ukryte bezrobocie, a jednocześnie pojawiło się bezrobocie jawne, które wzrosło w połowie lat 90 do stosunkowo wysokich rozmiarów ( ok. 15%). Wynikało to z faktu istnienia podstawowych różnic między gospodarką kapitalistyczną a centralnie sterowaną jest fakt, iż w tym drugim przypadku zysk nie jest kategorią najważniejszą.
Działające w PRL–u przedsiębiorstwa nie tyle miały być rentowne, ile realizować, a najlepiej przekraczać przyjęty plan. Najczęściej plany dotyczyły wielkości produkcji. Dyrektor przedsiębiorstwa socjalistycznego musiał je realizować, by przypodobać się kierownictwu partii. Co więc robił? Po pierwsze gromadził zapasy kluczowych, brakujących materiałów i narzędzi, które stanowiły „wąskie gardła” rozwoju (np. legendarny już sznurek do snopowiązałek), po drugie stale myślał o zwiększeniu produkcji — np. poprzez zwiększanie zatrudnienia. Nie istniał mechanizm wolnorynkowy, dlatego koszty nie stanowiły żadnego ograniczenia. Liczyło się tylko wypełnienie dyrektywy decydenta.
Porównując obydwie gospodarki, w skali makroekonomicznej zauważamy zupełnie inną strukturą zatrudnienia. W państwach wysoko rozwiniętych najmniej liczną grupę stanowią pracownicy przemysłów wydobywczych i wstępnego przetwarzania surowców, najliczniejszą — usług. W gospodarce socjalistycznej było na odwrót. Przechodząc więc z całkowicie nieefektywnego systemu do wolnego rynku, musimy dokonać restrukturyzacji zatrudnienia, czyli zredukować tysiące miejsc pracy w kopalniach, hutach, nierentownych państwowych zakładach. Musimy wziąć także pod uwagę zjawisko koniunkturalizacji zatrudnienia, które zilustrować możemy krzywą Wiliama Philipsa. 

3. Deinicja dzisiejszego bezroboc

Według BAEL za bezrobotne uznaje się osoby, które nie pracowały w ciągu ostatniego tygodnia, lecz przynajmniej przez 4 tygodnie aktywnie poszukiwały pracy oraz były gotowe i mogły podjąć pracę. Inną definicję znajdujemy w Ustawie z 14 grudnia 1944 roku o zatrudnieniu  i przeciwdziałaniu bezrobociu: bezrobotnym  był ktoś, kto był niezatrudniony i nie wykonujący pracy zarobkowej, zdolny i gotowy do podjęcia zatrudnienia w pełnym wymiarze czasu pracy, nie uczący się w szkole w systemie dziennym, zarejestrowany we właściwym dla miejsca zameldowania w rejonowym urzędzie pracy. Warunkiem były ponadto
-  ukończenie 18 lat (z wyjątkiem młodocianych absolwentów);
w przypadku kobiet nieukończenie 60 lat, w przypadku mężczyzn - 65 lat;
- brak prawa do emerytury lub renty inwalidzkiej albo - po ustaniu zatrudnienia - niepobieranie świadczenia rehabilitacyjnego, zasiłku chorobowego, macierzyńskiego lub wychowawczego; 
- nieposiadanie nieruchomości rolnej o powierzchni użytków rolnych powyżej 2 ha przeliczeniowych;
- niepodleganie ubezpieczeniu emerytalno - rentowemu z tytułu stałej pracy jako domownik w gospodarstwie rolnym o powierzchni użytków rolnych przekraczającej 2 ha przeliczeniowe;
niepodjęcie pozarolniczej działalności gospodarczej lub niepodleganie - na podstawie odrębnych przepisów - obowiązkowi ubezpieczenia społecznego lub zabezpieczenia emerytalnego;
stan zdrowia pozwalający na podjęcie zatrudnienia co najmniej w połowie wymiaru czasu pracy obowiązującego w danym zawodzie;
- nieprzebywanie w areszcie tymczasowym lub nieodbywanie kary pozbawienia wolności. 

4. Ekonomia a bezrobocie.  

Pod pojęciem stopy bezrobocia rozumiany jest stosunek liczby bezrobotnych do liczby aktywnych zawodowo, która nie obejmuje osób odbywających czynną służbę wojskową  oraz pracowników jednostek budżetowych resortów obrony narodowej i spraw wewnętrznych. Na podstawie wyników uzyskanych w trakcie BAEL oblicza się także współczynnik aktywności zawodowej, czyli udział aktywnych zawodowo w liczbie ludności (powyżej 15- go roku życia), oraz wskaźnik zatrudnienia, udział pracujących w liczbie ludności ogółem.  Informacje dotyczące bezrobocia znajdują się w powiatowych urzędach pracy, Krajowym Urzędzie Pracy...etc. Na podstawie gromadzonych przeze mnie danych stwierdzić mogę, że dane te w różnych źródłach prezentowane są różnorodnie. Bezrobocie w lutym 2012 roku, wg metodologii Eurostatu, wyniosło w Polsce 10,2 proc. wobec 10,1 proc. w styczniu - podał w poniedziałek Eurostat. Według metodologii GUS stopa bezrobocia w lutym wyniosła 13,5 proc.
 Bezrobocie dotyka częściej kobiet niż mężczyzn. Liczba bezrobotnych kobiet stanowi 52,5% ogółu. Wynika to z faktu, iż wciąż mamy do czynienia z tradycyjnym modelem wychowania rodziny, w którym to rola kobiet sprowadza się znacznie częściej do „prowadzenia domu” i wychowania potomstwa.
Na liczbę bezrobotnych wpływ mają oczywiście także bieżące czynniki. Najważniejsze z nich to: rozwój demograficzny kraju, system edukacyjny, ogólny stan gospodarki. Od umiejętności polityków, ich determinacji i woli zależy, w jakim stopniu powyższe czynniki będą wpływały na liczbę dostępnych w kraju miejsc pracy.
W każdym społeczeństwie istnieje pewna grupa ludzi, która pozostaje bez zatrudnienia z własnego wyboru — bo nie chce pracować w ogóle (np. woli opiekować się dziećmi w domu), bo poszukuje właśnie lepiej płatnej pracy albo dopiero rozpoczyna poszukiwanie swego pierwszego pracodawcy po skończonej nauce. Na rynku pracy mamy także grupę osób bezrobotnych, które właśnie zostały zwolnione z upadających firm. Bezrobocie to nazywane jest naturalnym i według różnych szacunków, w różnych krajach wynosi od 3 do 5%. Taka liczba bezrobotnych nie stanowi dla gospodarki żadnego kłopotu, nie jest także postrzegana w kategoriach społecznego problemu. 

5. Psycho-społeczne skutki bezrobocia.

W roku 1994 opublikowana została praca Danuty Graniewskiej, Bożeny Balcerzak-Paradowskiej i Doroty Głogosz pt. ,,Współczesne zagrożenia podstawowych funkcji rodziny". Jest to znakomite kompendium wiedzy o warunkach bytu, problemach, kondycji społecznej i psychicznej rodzin w Polsce, ze szczególnym uwzględnieniem rodzin dotkniętych bezrobociem.
·        Poczucie krzywdy - 24,0;
·        załamanie - 19,7; przerażenie,
·        rozpacz -14,7;
·        uczucie beznadziejności - 9,2;
·        oburzenie, nienawiść - 6,1;
·        poczucie braku przydatności - 5,9;
·        razem: 79,6 proc.
Istnieje także inny wymierny wyraz kondycji psychicznej społeczeństwa : jest nim wskaźnik samobójstw. Czterdziestoletnie obserwacje pozwalają na ustalenie następujących prawidłowości: w okresie wzrostu nadziei społecznych następuje istotny spadek liczby samobójstw. Zjawiska takie odnotowano w latach 1956-1957, 1971-1972, 1980-1981, 1988-1989. W okresach narastania rozczarowań i zawiedzionych nadziei liczba samobójstw rośnie. Prawidłowości powyższe ilustruje zestawienie liczby samobójstw w kolejnych latach:
Samobójstwa dokonane:
1979 - 4644 1989 - 3469
1980 - 4338 1990 - 3714
1981 - 2837 1991 - 4159
1982 - 2997 1992 - 5453
1983 - 3761 1993 - 5569
1987 - 4460 1994 - 6004
1988 - 3993 1995 - 5998
Struktura demograficzna i zawodowa samobójców w długich okresach wykazywała stosunkowo dużą stabilność. W okresie transformacji uderza zupełnie nowe zjawisko, a zwłaszcza jego dynamika. Począwszy od 1992 r. statystyki policyjne uwzględniają ekonomiczne przyczyny samobójstw. Poniższe zestawienie podaje liczbę samobójstw z przyczyn ekonomicznych wśród emerytów i bezrobotnych oraz procentowy ich udział wśród ogółu dokonanych samobójstw.
 Samobójstwa emerytów i bezrobotnych stanowiły w 1992 r. 32,3 proc. samobójstw dokonanych, a w 1993 r. już 53,3 proc. Jest to także bezprecedensowe zjawisko w historii Polski. Każdego dnia ginie samobójczo 15 osób, na skutek oszukania, upokorzenia, upodlenia popełnia samobójstwo 8 osób. (Źródło Brunon Hołysz, Kryminologia, Warszawa 1999)\

5. Zarys psychologii człowieka bezrobotnego.

Z psychologicznego punktu widzenia utrata pracy powoduje narastające poczucie zmniejszającej się własnej wartości. Osobie pracującej przez wiele lat trudno jest pogodzić się z faktem,  iż staje się ona odsunięta od głównego nurtu społeczeństwa. Zaczyna się w związku z tym pojawiać uczucie zniechęcenia i apatii. Utrata pracy wiąże się zawsze z utratą przywilejów i pozycji społecznej związanej z zajmowanym dotychczas stanowiskiem. Często staje się to przyczyną zaburzeń stosunków interpersonalnych zachodzących w mikrosystemie społecznym. Często zdarza się też tak, iż zaburzenia te wychodzą dalece poza mikrosystem( rodzinę, grono przyjaciół) i stają się problemem na skalę globalną. Przykładem na to może być tzw. „kryzys argentyński” mający miejsce na początku nowego wieku.
Omawiając sytuację osób bezrobotnych należy zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt kryminologiczny zjawiska. Wskazuje się na istnienie tzw. trójkąta bermudzkiego polskich bezrobotnych: bezrobocie- alkoholizm- przestępczość i mówiąc o tym fakcie nie sposób rozpatrywać go jednostronnie.
 Anhedonia związana z nowym statutem społecznym tak licznej grupy osób bezrobotnych przestała już dawno być sprawą organów ustawodawczych. Zajmują się nią także osobistości z pozoru nie mające nic wspólnego ze światem finansów i polityki. Jan Paweł II w swojej encyklice pisze o konieczności posiadania pracy w sposób następujący: „Zadaniem tych instancji, które obejmuje się tutaj nazwą pośredniego pracodawcy jest przeciwdziałać bezrobociu ,które jest w każdym przypadku jakimś złem, a przy pewnych rozmiarach może stać się prawdziwą klęską społeczną.” Ojciec Święty pisze też ,iż jest to klęska przede wszystkim dla ludzi młodych, mających talent i możliwości motoryczne do podjęcia efektywnej pracy.Stwierdzono iż: „Rzeczywistymi barierami rozwoju, nie są ani wiek, ani płeć ani inne wrodzone właściwości, lecz bariery mentalne, odbierające wiarę i nadzieję.”
Ekonomiści wyróżniają kilka typów bezrobocia. Najważniejsze z nich (spośród występujących w Polsce) jest sezonowe i strukturalne. Z tym pierwszym mamy do czynienia wśród pracowników wykonujących pewne roboty sezonowe, często związane z pracami rolnymi. Dobrym przykładem są flisacy przewożący turystów spływem Dunajca. Pracują tylko latem, później zasilają szeregi bezrobotnych. Mimo to specjalnie nie narzekają, gdyż za swe usługi pobierają opłaty, które wystarczają im na życie przez pozostałą część roku.
Największym zmartwieniem jest obecnie w Polsce bezrobocie strukturalne związane z koniecznością zmian w systemie zatrudnienia, spowodowane masowymi zwolnieniami w upadających państwowych molochach. Na rynek pracy trafia wówczas w jednym momencie kilka setek albo i tysięcy osób o często dość specyficznym, niemal bezużytecznym dziś wykształceniu. Warto w tym miejscu zauważyć, iż mamy w Polsce do czynienia z nieco odmiennym etosem pracy niż nasi zachodnioeuropejscy sąsiedzi. Polskie bezrobocie ma wiele twarzy. Jest to zjawisko czasem przerażające, czasem groteskowe. Brak znajomości swych praw prowadzi do tego, że ludzie godzą się na pracę bez stałej umowy, bez żadnych świadczeń socjalnych. W dniu wypłaty są całkowicie uzależnieni od dobrej woli swego szefa. Są też inni bezrobotni. Przychodzą do firm ze skierowaniem z Urzędu Pracy i prośbą, by ich nie zatrudniać. — To nie jest zajęcie dla mnie, a tak to przynajmniej mam zasiłek — tłumaczą. W Polsce powszechna jest niechęć do przekwalifikowania się, szkolenia, zmiany zawodu.
Przed kilkoma miesiącami „Gazeta Wyborcza” opublikowała reportaż o bezrobotnych w Grodzisku Wielkopolskim. W mieście tym kilkadziesiąt procent ludzi nie ma pracy, tymczasem jedyny duży zakład (szyjący pokrowce na fotele samochodowe) od kilku miesięcy bezskutecznie poszukuje pracowników. Pewna trzydziestoletnia kobieta tak tłumaczyła to dziennikarzom: „Tam wymagana jest obsługa komputera. Jestem za stara, by się tego nauczyć”. Komputerowe szkolenia dla przyszłych pracowników organizowane były za darmo. Takie podejście dalece ilustruje fakt, iż generalnie praca w Polsce traktowana jest przede wszystkim (jeśli nie zawsze) jako źródło dochodu i utrzymania rodziny nie zaś sposób samodoskonalenia czy obiekt pasji.
W książce Nika Chmiela pt. „Psychologia pracy i organizacji” autor prezentuj pogląd, iż stosunek (pozytywny, negatywny, neutralny) do wykonywanej pracy ma olbrzymi wpływ na całokształt zachowań danej jednostki. Człowiek, który nazbyt często „przynosi pracę do domu”, staje się od niej uzależniony; znacznie trudniej jest mu tym samym zmienić stanowisko, czy rozstać się z posadą. Jak widać więc nadmierne zaangażowanie w wykonywane zajęcie może stać się przyczyną równie trudnych do zaakceptowania postaw jak utrata miejsca pracy. Sądzę jednak, iż mimo wszystko podejście do zawodu ma znaczenie priorytetowe. Parytetem wartościującym pracę winna być nie tylko groźba jej utraty, lecz osiągnięcia indywidualne jakie poprzez pracę jesteśmy w stanie zdobyć.

wtorek, 17 kwietnia 2012

Współczesna rodzina wg Dawida Fielda


Obecnie zwraca się coraz częściej uwagę na rolę rodziny w życiu ludzkim. Czyni się to zarówno na obszarze różnych nauk, jak i na obszarach różnorakiej działalności społecznej czy polityki. Bowiem ,,trudno przecenić rolę i zadania, jakie w życiu człowieka odgrywa rodzina. W niej każdy z nas przychodzi na świat, doznaje troski, opieki, pokarmu fizycznego i duchowego, wszechstronnego wychowania. Rodzina stwarza człowiekowi dom, otacza miłością, daje poczucie bezpieczeństwa. Rodzina uczy pierwszych umiejętności, ukazuje bliższą i dalszą rzeczywistość, uczy samodzielności, otwiera na świat, a nade wszystko uczy kochać. Rodzina to miejsce wzrastania i rozwoju. To szansa zdobywania wiedzy poprzez doświadczenie i przykład kochających rodziców”[1].
Rodzina jest systemem; członkowie rodziny oddziaływają na siebie wzajemnie, wytwarzają określony rodzaj zależności powiązań. W każdej rodzinie istnieje niepisany „kodeks”, który wpływa na zachowanie, reakcje emocjonalne, a także na sposób myślenia każdej z osób. Wystarczy, aby jedna osoba w rodzinie zmieniła swoje funkcjonowanie, a wówczas z natury istniejących powiązań i zależności, zmieni się funkcjonowanie innych członków rodziny. W konsekwencji doprowadzi to, do zmiany reguł funkcjonowania całego systemu rodzinnego. Zasada ta działa w obie strony – może prowadzić do pogorszenia lub polepszenia współżycia w rodzinie.
Koncepcję systemów rodzinnych oprę na teorii Dawida Fielda, który przedstawił ustrukturyzowaną typologię rodzin. Za podstawę swojego ujęcia Field przyjął rodzaj granicy, pomiędzy systemami rodzice- dzieci. Rodzina, jako podstawowa komórka społeczna ma, jak wiadomo trzy podstawowe zadania, które w bardzo szerokim ujęciu stanowią wyróżniki w teorii Fielda. Główny nacisk kładzie on tutaj na funkcje wychowawczą rodziny, oraz interakcje między jej członkami. Nie pomija także funkcji materialnej, choć stawia ją na dalszym planie. Funkcję prokreacyjną zaś ukrywa w wielu aspektach, lecz nigdy nie mówi o niej wprost.
Pierwszą rodziną, jaką warto tu przedstawić jest rodzina prawidłowo funkcjonująca. Rodzinę prawidłowo funkcjonującą musi charakteryzować właściwy poziom zasobów, będący w stanie zaspokoić podstawowe potrzeby jej członków. Członkowie rodziny zachowują odrębność, a każdy z nich ma swoje własne prawa, zainteresowania oraz może poświęcać czas dla siebie. Rodzice współpracują ze sobą, sprawując wspólnie opiekę nad dziećmi. Hierarchia stosunków między rodzicami a dziećmi jest naturalna- to rodzice mają władzę. Dzieci mogą na nich polegać, w razie jakichś kłopotów związanych z sytuacją ekonomiczną lub sprawami duchowymi. Wszyscy szanują prawa i uczucia innych. Jak już podkreśliłam, jedną z podstawowych zalet tej rodziny, jest to, iż każdy z jej członków ma możliwości rozwoju, zgodnie z własnymi zainteresowaniami. Sprawia to, iż w sposób naturalny doświadczenia członków rodziny przekazywane są w całej rodzinie. Wszystkim zależy na rozwoju każdego członka rodziny.
Związek małżeński rodziny prawidłowo funkcjonującej opiera się na szacunku i zrozumieniu między małżonkami, co sprawia, iż małżonkowie dobrze radzą sobie w sytuacjach kryzysowych. Silny związek małżeński tworzy harmonijną całość a dobre porozumiewanie się, właściwe zaspokajanie potrzeb, troska o siebie, dają stabilną postawę wychowania dzieci.
Styl rodzicielski polega na tym, iż rodzice ustalają zasady i oczekiwania. Autorytet rodziców jest utrzymywany i wspierany przez oboje małżonków. Rodzice zapewniają poczucie bezpieczeństwa, zaspokajają potrzeby miłości, akceptacji, kontaktu, więzi. Rodzice znają silne i słabe strony dziecka, pomagają mu w rozwoju. Dzieci mają wystarczająco dużo swobody, aby być ze sobą i dużo ciepła, aby czuć się kochanym. Dziecko, które przekracza wyznaczone normy i zasady jest szybko dyscyplinowane, rodzice stosują określone środki dyscyplinarne, nie obawiając się utraty miłości.
Na przeciwnym biegunie znajduje się rodzina chaotyczna, w której właściwie wszystko stanowi przeciwieństwo wyżej podanych cech. Rodzina chaotyczna jest pozbawiona więzi, źle zorganizowana, występują w niej ciągłe konflikty, dręczenie innych swoimi problemami, dzieci są ignorowane lub wykorzystywane, nie istnieją bliższe związki między rodzicami a dziećmi.[2] Atmosfera rodzinna, pełna konfliktów, nie sprzyja wychowaniu dziecka. Brak im poczucia bezpieczeństwa, miłości, akceptacji najbliższych. Bardzo często są pozostawiane same sobie z własnymi problemami i kłopotami.[3]
 Związek małżeński nie jest autentycznym związkiem. Mało w nim miłości lub całkowicie jej brak. Małżonkowie mogą grozić sobie wzajemnym rozwodem a dalsze pożycie zależy wyłącznie od zaistniałej sytuacji i nie ma oparcia we wzajemnym zrozumieniu ani potrzebie bycia razem. Związki takie są nieszczęśliwe, co powoduje liczne konflikty i nieporozumienia, mające charakter destrukcyjny. Mogą występować tu konflikty tzw. autystyczne (bez wyraźnych przyczyn), albo dotyczące istotnych sfer życia. Negatywne skutki konfliktów występują szczególnie w przypadku, gdy członkowie rodziny stale powracają do podjętych decyzji i rozwiązanych już problemów. Nie przyjmują żadnych możliwości zmiany swoich zachowań, wymagając tego jedynie od innych, działają na zasadzie ciągłego przeciwstawiania się.[4]  Szczególnie ważną rolę w rodzinach chaotycznych pełnią konflikty nierozwiązane, czyli takie, których początki znajdujemy w dalekiej przeszłości. W takim przypadku mogą zaniknąć pozytywne uczucia łączące rodzinę, prowadząc nawet do wystąpienia wzajemnej wrogości.[5]
Styl rodzicielski w rodzinie chaotycznej cechuje się brakiem konsekwencji w każdej z trzech wymienionych na początku funkcji. Rodzice kierują się nastrojami, nie podejmując rozsądnych decyzji, powodują rozłamy a niekiedy niepotrzebne starcia między nimi a dziećmi. Dzieci pracują jak niewolnicy, są wykorzystywane, zdane tylko na własną zaradność. Postawę rodziców cechuje przy tym znieważanie dzieci i wytykanie ich błędów. Rodzice grożą dzieciom i używają wobec nich siły. Dyscyplinarne środki są często surowe i niesprawiedliwe, przez co dzieci czują się niechciane i zagrożone, czasem mają poczucie, że są bardzo złe, skoro rodzice ich nie kochają. Czasem przeżywają chęć zemsty połączoną z gniewem i goryczą.
Dynamika życia rodzinnego jest wewnętrznie sprzeczna, każdy z członków rodziny żyje osobno, nie razem. Odejście dzieci z domu następuje na ogół zbyt wcześnie, dzieci wracają do niego tylko z poczucia obowiązku.
Pomiędzy rodziną prawidłowo funkcjonującą a chaotyczną, autor umieścił trzy systemy, z których każdy ma w sobie składniki obu tych skrajnych typów rodzin.
Pierwszym, który tutaj omówię jest rodzina nadopiekuńcza. W rodzinie takiej członkowie unikają niezgody, wolą spokojne środowisko. Trudne problemy odsuwane są na bok, lub ukrywane za błahymi sprawami. Rodzina wspaniale radzi sobie w kultywowaniu rodzinnych tradycji i we wzajemnej lojalności. Rodzice rzadko odwołują się do swego autorytetu, nadmiernie wierząc swoim dzieciom. Dzieci posiadają wpływową pozycję i oczekują, lub nawet domagają się stałej pomocy ze strony rodziców. Są często głównym ośrodkiem uczuć, jakimi dysponuje rodzina. Poza nim nie występuje wiele wspólnych spraw.
Związek małżeński opiera się na tym, iż małżonkowie poświęcają swoje „ja” innym, przy czym cała uwaga rodziców skupia się przede wszystkim na dzieciach. Nadopiekuńczość jest szeroko rozumianym zjawiskiem, rozkładającym się na kilka warstw w obrębie wychowania, stosunków międzyludzkich oraz właściwości własnej osobowości. Dlatego przejawem nadopiekuńczości jest nadmierna troska i współuzależnienie od osoby/ dziecka na którą przelewa się nadmierną ilość uczuć. Główną cechą charakteryzującą jest stałe i niezmienne poczucie kontroli nad drugą osobą. Takim poczuciem dysponują rodzice dzieci dysfunkcjonalnych, które są całkowicie zależne od ich opieki.


 Styl rodzicielski rodziny nadopiekuńczej sprawia wrażenie, iż rodzice zachowują się tak, jakby potrzebowali zgody na sprawowanie funkcji rodzicielskich. Styl rodzicielski to styl dawania i małżonkowie prześcigają się wzajemnie w zaspokajaniu nawet najbardziej wyszukanych potrzeb dziecka. Dzieci dorastając mają wygórowane oczekiwania, ponieważ nigdy im nie odmawiano i nie stawiano wymagań. Styl karania w takich rodzinach jest oparty na współczuciu i rzadko dochodzi do egzekwowania ustalonych norm. Najczęściej w tych rodzinach rodzice pytają dzieci, czego sobie życzą, aby spełnić ich pragnienia, nie prowadzą zaś spójnego, przemyślanego procesu wychowania. Dzieci mają władzę nad rodzicami, w okresie dorastania łatwo ulegają presji rówieśników a niespełnienie zachcianek staje się źródłem oskarżenia rodziców o to, że się o nie nie troszczą. Dorastając, dziecko stawia żądania, nie chce by mu narzucono wykonywanie jakichkolwiek obowiązków, dlatego też dynamika życia rodzinnego jest naznaczona nadwrażliwością i często przesadnym szacunkiem. Częste są kompromisy, aby uniknąć trudnych sytuacji. Pozytywnym aspektem jest tu to, iż rodzina taka udziela sobie wzajemnie zawsze pomocy i wsparcia.
Niezmiernie ważnym aspektem w przypadku rodziny nadopiekuńczej jest wskazanie zawiłości sytuacji, jaką stwarza odejście dziecka z domu. Rodziny takie często opóźniają ten moment, przedłużając niesamodzielność swego potomka (komiczną postać takiej sytuacji możemy zaobserwować w znakomitej francuskiej komedii „Tangue”). Dorosłe dzieci często nie chcą wcale opuszczać domu. Dziecko boi się, czy poradzi sobie bez pomocy rodziców. Uczucia dzieci oscylują często pomiędzy żalem do rodziców (za brak przygotowania do życia) a wdzięcznością za troskę, miłość i opiekę. Opuszczając dom dorosłe dzieci mogą zatem odczuwać wyrzuty sumienia, ponieważ porzucają troskliwych i kochających rodziców. Jeśli już odejdą, wracają do domu rodzinnego chętnie i często, gdy nie odchodzą, odgrywają rolę małych dzieci, zdają się na obsługę mamy i taty.
Rodzina władzy, jaką będę teraz opisywać to moim zdaniem, jeden z najczęściej występujących systemów rodzinnych. Jej różnorakie wizerunki odnajdujemy zarówno w czasach nam współczesnych, jak i w literaturze pięknej. Przykładem tutaj może służyć moja ulubiona książka „Nad Niemnem” autorstwa Elizy Orzeszkowej lub „Chłopi „W. Reymonta, których fabuła doskonale odzwierciedla cechy charakterystyczne rodziny władzy, zaproponowane przez D. Fielda. Rodzina taka ma wyraźną strukturę, w której naczelną rolę odgrywa ojciec. Rodzicom brak umiejętności lub zainteresowania budowaniem relacji. Każdy z członków wie, iż zawsze ostateczna decyzja należy do ojca lub matki. Trwałe skoncentrowanie się na wynikach psuje utrwalenie więzi rodzinnych. Cechą charakterystyczną jest tu potrzeba wykazania się przed głową rodziny. Rodzina przedkłada zasady ponad stosunki międzyludzkie. Najważniejsze są obowiązki domowe i zadania. Dzieci wiedzą dokładnie, czego się od nich oczekuje, ale nie wiedzą, że są kochane.
Związek małżeński ściśle wyznacza role, jeśli małżonkowie okazują sobie miłość, to poprzez wykonywanie obowiązków. Styl życia małżonków cechuje zawsze surowość i oziębłość. Dystansowanie drugiego człowieka sprawia, iż rodzice spędzają niewiele czasu ze sobą i ze swoimi dziećmi. Styl rodzicielski polega także na wypełnianiu nie kończącej się liczby obowiązków. Często żądania nie są wyjaśnione dokładnie, jednak mimo wszystko oczekuje się ich bezwarunkowego spełnienia. Rodzina władzy stosuje swoisty styl- dziecko dopiero po fakcie dowiaduje się, że postąpiło źle- rodzice nie dają wskazówek, oczekują, że dziecko samo będzie wiedziało, jak postąpić, a w razie złego wykonania zadania jest ono przez rodziców surowo karcone. Rodzice mają mało cierpliwości, krytykując najdrobniejsze odstępstwo od wyznaczonej normy, nie zwracają uwagi na emocje dziecka oraz jego oczekiwania. Nie zauważają postępów, przyjmują je za oczywiste; dlatego też nigdy zachowanie dziecka nie jest dostatecznie dobre i zadowalające.
Ciągle zapracowane dzieci traktują rodziców jak przełożonych, stojących wyżej w hierarchii, niż oni. Nie uważają ich za opiekunów, dlatego tak trudno im przyjść do rodziców ze swoimi problemami. Czują, że rodzice nie są z nimi, lecz przeciwko nim, stąd wycofują się emocjonalnie. Dzieci chcą jak najszybciej opuścić dom a okazjonalne odwiedzanie go traktują jako poczucie obowiązku. Dorosłe dzieci buntują się przeciw radom udzielonym przez rodziców.
Rodzina uwikłana jest, według mnie, najbardziej zagmatwaną koncepcją spośród wszystkich tutaj przedstawionych. Można znaleźć w niej liczne elementy, które opisywaliśmy, przyglądając się pozostałym systemom rodzin. Uwikłanie rodziny polega między innymi na silnym zorientowaniu rodziców na sobie. Przesadna uwaga jest przywiązywana przy tym do wzajemnych relacji. Rodzice zrezygnowali z małżeństwa, jako podstawy rodziny. Dążąc do przesadnej bliskości, naruszają granicę prywatności dziecka, uniemożliwiając tym samym dziecku rozwój. Pielęgnując uzależnienie od siebie nawzajem myślą i działają za dziecko. Są przy tym bardzo oddani swym dzieciom i bardzo zaborczy.
Małżeństwo najczęściej jest nieszczęśliwe, brak więzi odbija się tutaj na związkach z dziećmi, ich specyfiką są częste kłótnie oraz drobne przykrości sprawiane sobie nawzajem. Związanie z dziećmi służy tak naprawdę zaspokojeniu potrzeb rodziców. Poczucie obcości w relacji małżeńskiej prowokuje dzieci do wzajemnych konfliktów. Występuje manipulacja dzieci, którą może być stawianie ich w sytuacji bez wyjścia. Oczekiwania wobec dzieci napiętnowane są stałym poczuciem winy, dzieci starają się dostosować do oczekiwań rodziców, odgadując ich pragnienia. Sprawia to, iż w relacjach między ludźmi są nieautentyczne i udają kogoś innego- najczęściej kogoś, kogo zauważyli w innej rodzinie. Mają trudności w sferze emocjonalnej, posiadają niewiele przyjaciół, trudno im nawiązywać nowe znajomości.
Dynamika życia rodzinnego opiera się na wartości domu, rodziny i tradycji. W rodzinie jednak panuje olbrzymie napięcie wywołane brakiem zaufania. Najczęściej nie ma otwartych konfliktów, ważniejszy jest konformizm, niż szczerość. Pokazanie prawdziwych uczuć uznawane jest za słabość. Z takiego domu dzieci nie odchodzą, nawet jeżeli fizycznie się wyprowadzają. Toksyczne uzależnienie od rodziców, łączone z urazą do nich, powoduje, iż ciężko z rodziny uwikłanej przekształcić swój związek w rodzinę prawidłowo funkcjonującą. Dzieci nie mają prawa prowadzić samodzielnego życia, a każdy ich ruch jest kontrolowany przez członków rodziny, nawet jeśli długi czas nie mają między sobą kontaktu. Uzależnienie od norm i tradycji, kultywowanych w „starej rodzinie” przenoszone jest  w sposób niezmieniony do nowego miejsca zamieszkania.  Spotykamy tutaj często duży wpływ psychologicznego wzoru ojca, dlatego dzieci z rodziny uwikłanej szukają małżonka podobnego do archetypu tegoż wzoru, lub same starają się go naśladować.[6]
Struktura rodziny jest uwarunkowana liczebnością, wiekiem i płcią jej członków, wspólnotą zamieszkania, reprezentacją pokoleń (dziadkowie, rodzice, dzieci).Gdy bierze się pod uwagę wpływ rodziny na dziecko, szczególną pozycję przypisuje się matce. Wynika to z przekonania, że matka jest osobą najbardziej znaczącą w życiu dziecka, a stosunek między nią i dzieckiem może mieć wpływ na całe jego życie. Istotną treścią tego stosunku jest miłość macierzyńska. Warunkuje ona poczucie bezpieczeństwa i stabilność emocjonalną. Stanowi to podstawę rozwoju wyższych potrzeb dziecka.[7]


[1]  U. Dudziak. Rodzina pierwszym miejscem katechezy. W: Miejsca katechezy. Rodzina, Parafia, Szkoła. Red. S. Kulpaczyński. Lublin 2005 s. 19-20.
[2] M. Ryś, Systemy rodzinne, op.cit.s.14.
[3] H. Winnicka,  Konflikty w rodzinie jako czynniki integrujące i dezintegrujące [w:] Problemy rodziny na początku trzeciego tysiąclecia, t. II., Piotrków Trybunalski, 2007.
[4] M. Ryś, Konflikty w rodzinie, Warszawa 1998,s. 7.
[5] Tamże, s.7.
[6] Za: M. Ryś, Systemy rodzinne, Warszawa 2004, s. 10-16.
[7] A. Gurycka, op. cit. s. 88

niedziela, 15 kwietnia 2012

Jak być lubianym?

Jak być lubianym przez jak największą liczbę osób? Zapewne każdy w pewnym momencie swego życia zadawał sobie to pytanie. Istnieje wiele książek i podręczników poruszających ten temat, jednakże tylko nieliczne z nich są warte przeczytania. Nie ma bowiem jednego prostego sposobu, by być lubianym przez wszystkich. Nawet po przejściu wielu kursów i olbrzymiej ilości przeczytanego tekstu nie można mieć gwarancji, że ktoś nas polubi. Wśród fachowej literatury naukowej możemy jednak znaleźć kilka interesujących faktów, które pomogą nam być lepiej postrzeganym w gronie najbliższych współpracowników, kolegów, podwładnych czy przełożonych. Nigdy nie będziemy jednak lubiani przez wszystkich.

1.    Sytuacje ekstremalne

Opieka nad drugą osobą sprawia, że w jej oczach stajemy się lepsi i nie musimy specjalnie starać się o to, by wypaść dobrze w jakiejkolwiek sytuacji. Poza tym ma to jeszcze jedno ukryte znaczenie. Otóż wszyscy, którzy pomagają w cierpieniu (np. przychodzą do chorego) są postrzegani jako dobrzy i lubiani ludzie. Dlatego taką dużą sympatią w społeczeństwie cieszą się księża, wolontariusze czy osoby zajmujące się wychowaniem  młodzieży.

Drugim, bardzo skutecznym sposobem na uzyskanie czyjejś sympatii jest współudział w sytuacji niebezpiecznej. Eksperyment uniwersytetu w Kalifornii dowodzi, iż ta osoba z którą przeżyjemy sytuację pełną grozy, stanie się naszym przyjacielem na długi czas. Studentka prosząca o wypełnienie ankiety na moście linowym była postrzegana przez studentów jako bardziej atrakcyjna, niż wtedy, gdy prowadziła swe badania na moście betonowym i stabilnym. Na tym schemacie oparte są wszystkie filmy wojenne i przygodowe. Często osoby zupełnie sobie obce podczas przeżywanych przygód zbliżają się do siebie emocjonalnie i stają się sobie bliskie. Dokładnie to samo powinien robić każdy dobrze wykształcony menadżer. Zabranie swojej kadry, przyjaciół lub podwładnych w miejscu sprawiającym wrażenie niebezpiecznego sprawi, że grupa zintegruje się w dużym stopniu.

Osoba, która wybrnie z niebezpiecznej sytuacji jest zawsze bardziej lubiana i podziwiana niż osoba,  która tych niebezpiecznych sytuacji unika. Widząc, jak ktoś wspina się na wysoką górę, czy przechodzi most liniowy obserwatorzy czują podziw, chcą go poznać i zrozumieć jego motywy. Można tę metodę połączyć z pierwszą. Przypominam, iż udzielenie pomocy osobie w sytuacji niebezpiecznej jest ogromną oznaką sympatii. Można więc zaaranżować takie sytuacje, gdzie uczestnicy pewnego spotkania pomagaliby sobie wzajemnie. W wojsku osiąga się to poprzez ćwiczenie polegające na wspólnym pchaniu ciężarówki na długi dystans.

2.     Reguła podobieństwa

Oprócz niebezpieczeństwa i sytuacji ekstremalnych ludzie lubią przede wszystkim osoby, które są do nich podobne. Uczniowie gimnazjum lubią bardziej uczniów gimnazjum niż uczniów liceum. Nauczyciele darzą większa sympatią nauczycieli, a menadżerowie na wyższych stanowiskach darzą większą sympatią menadżerów na wyższych stanowiskach. Chcąc być lubianym każdy musi dostosować się do odbiorcy. Jeżeli klient, który przychodzi do sklepu wygląda jak typowy biznesman, trzeba (co już pisałem wcześniej), dostosować wygląd i zachowanie tak, żeby przypominało to typowego biznesmana. Nie można rozmawiać z kimś tak, żeby obniżać jego wartość i samoocenę. Na tej podstawie stworzono jedną z najpopularniejszych reklam pewnego przedsiębiorstwa budowlanego. Każdy klient miał w niej sprzedawcę dokładnie odwzorowującego jego styl bycia. Kibic piłkarski napotykał sprzedawcę z szalikiem klubowym a nastolatek kogoś „wyluzowanego”, ze słuchawkami w uszach.

Bycie podobnym oznacza zarówno podobne zainteresowania, jak i podobny status społeczny. Statusu społecznego nie da się zmienić, lecz w zainteresowaniach można znaleźć olbrzymie pole do bycia lubianym. Jeśli poznajemy klienta po raz pierwszy, musimy szukać takich pól, na których znajdziemy wspólną płaszczyznę porozumienia. Jeżeli przychodzi do nas obca osoba, najprościej jest zacząć rozmowę o pogodzie, gdyż pogoda to pewien oczywisty fakt, który łączy ludzi na danym terytorium. Będąc bardziej odważnym można szybko wyszukać obszary, w których jesteśmy bardziej podobni, np. podobna kurtka czy ta sama marka samochodu.

Nawet będąc najbardziej podobnym do odbiorcy nie mamy gwarancji, że nas polubi. Istnieją liczne badania, które mówią, że osoby najbardziej lubiane to te, które najlepiej pasują do wzoru na danym terytorium. W szkole są to np. uczniowie uczący się trochę lepiej niż średnio, nie wybitnie ani nie bardzo słabo. Nie lubimy tych, którzy otaczają się wyjątkową nieudolnością, ani tych, którzy odznaczają się wyjątkową cechą, może być to : uroda, geniusz czy  pozycja finansowa. Ostatnią rzeczą jaką powinniśmy robić, by być lubianym, jest przechwalanie się własnymi zasobami czy umiejętnościami. Raper, który jeździ limuzyną i jest obwieszony złotem, nie zawsze zaskarbi sobie sympatię wszystkich otaczających go ludzi. Obnoszenie się z własnym bogactwem jest jednym z podstawowych i najczęściej występującym z błędów, jakie popełnia się w interakcji z drugim człowiekiem.

3.     Reguła wzajemności

Bardzo skuteczną metodą jest metoda użyta prawdopodobnie po raz pierwszy przez Benjamina Franklina. Otóż pewnego dnia, gdy nie mógł sobie poradzić ze swoim najgorszym wrogiem wysłał mu w prezencie bardzo drogą książkę. W rewanżu otrzymał równie cenny egzemplarz swojej ulubionej powieści. Po kilku takich wymianach obaj adwersarze stali się przyjaciółmi. Nasza kultura mówi, żeby podarowany prezent nie pozostawić bez odzewu. Najczęściej chcemy odwdzięczyć sie temu, kto nam go wręczy. Zasada ta działa też w każdej dziedzinie, gdzie mamy do czynienia z klientem. Jeżeli chcesz by klient cię polubił, daj mu prezent.

Dawanie prezentów to jednak bardzo duża sztuka. Dając coś zbyt drogiego można sprawić, iż obdarowany będzie się czuł nieswojo i ciężko mu będzie przyjąć podarunek bez dodatkowego obciążenia psychicznego. Dając coś zbyt taniego możemy być uznani za tandeciarza. Najlepiej przed podarunkiem dowiedzieć się, czego nasz odbiorca naprawdę pragnie. Związana z tym jest zasada, która wpisana jest w powiedzenie, iż nie każda dziewczyna lubi kwiaty. Żeby wręczyć klientowi prezent, trzeba najpierw poznać, czy nie wyrzuci go natychmiast po dotarciu do domu.

4.     Wzory i ideały

Trzeba także wspomnieć o cechach charakteru, które sprawiają, że osoba jest postrzegana jako lubiana. Kiedyś były to różne cechy dla kobiet i mężczyzn. Kobietom przypisywano: łagodność, delikatność, łatwość wyrażania emocji oraz rozumienia innych ludzi. Lubiany i podziwiany mężczyzna miał cechy takie jak: waleczność, siłę, nieustępliwość i cierpliwość. Wszystkie wyżej wymienione cechy posiadali oczywiście bohaterowie najsłynniejszych bajek. Trudno znaleźć księżniczkę, która byłaby nielubiana przez dzieci lub rycerza, który odstraszałby swoim zachowaniem. Niestety cechy przypisywane bohaterom bajek bardzo się zmieniły. W dzisiejszych czasach ceni się wyżej takie wartości jak pracowitość, punktualność czy szacunek do innych osób. Nie jest potrzebna wierność czy waleczność by dobrze wykonywać obowiązki zawodowe.

Powyższe stwierdzenie ma olbrzymi wpływ na budowanie głębszych relacji pomiędzy pracownikami, a także pomiędzy pracownikami i przełożonymi. Będąc punktualnym i uczciwym szefem możemy zaskarbić sobie duży szacunek i popularność wśród całej kadry pracowniczej. Takie cechy jak dobro czy łagodność są właściwie nieistotne. Jeżeli ktoś będzie dobrze wykonywał powierzone mu zadania prawdopodobnie będzie również bardzo popularny i lubiany wśród najbliższego grona pracowników.

Dzisiejsze czasy sprawiają, że ciągle wszystko się zmienia. Żeby być popularnym i lubianym należy budować takie relacje z ludźmi, które świadczą o innowacyjnym podejściu do kontaktów. Właściwie w niektórych podręcznikach socjologii jest napisane że ten, kogo nie ma w internecie, np. na facebooku czy twitterze nie istnieje w realnej rzeczywistości. Nowoczesny pracownik czy szef mający do czynienia z szeroką grupą odbiorców musi starać się jak najbardziej zaznaczyć swoją obecność w internecie, pamiętając o tym, że tam ludzie wyrażają łatwiej swoje opinie względem jego osoby.

5.     Uśmiech i poczucie humoru

Oczywistym i najczęściej opisywanym we wszelkich podręcznikach sposobem pozyskania sympatii i bycia osobą lubianą jest uśmiech i poczucie humoru Mając ten dar właściwie nie musimy przejmować się wszystkim tym, co napisałem powyżej. Samo poczucie humoru wystarczy, by zdobyć sympatię niezliczonego grona osób. Jest to jednak bardzo trudne i wymaga wielu wrodzonych właściwości, które niestety nie każdy z nas posiada. Nadużywanie własnego poczucia humoru w kontekstach zawodowych jest czymś, co może postawić nas w gorszym świetle, więc trzeba olbrzymiego taktu i wyczucia, by w odpowiednim miejscu i czasie powiedzieć dowcip czy zabawnie się zachować.

6.     Autorytet

Autorytet to nie to samo co ideał, lecz  ma nieskończone możliwości w zakresie kierowania i manipulowania innymi ludźmi. Jeżeli ktoś jest prawdziwym autorytetem, równa się to z tym, że jest tak naprawdę bardzo lubianym człowiekiem. Pozycję autorytetu w każdej dziedzinie zdobywa się za pomocą doświadczenia. Lata przepracowane na tym samym stanowisku sprawiają, że onieśmielamy mniej doświadczonych w danym zakresie ludzi. Jeżeli ktoś np. przychodzi do lekarza czy prawnika, trudno powiedzieć że go nie lubi. Osoby będące autorytetem lubi się zawsze. Trudno zniszczyć ich pozycję. Autorytet może bowiem pozwolić sobie na więcej w kontaktach z innymi ludźmi. I tak na przykład sprzedawca, który potrafi w przeciągu kilku chwil kontaktu z klientem przekonać go, że jest autorytetem w dziedzinie, którą reprezentuje, zaskarbi tym samym ogromną sympatię i przywiązanie do danego sklepu na długi czas.

Warto zapamiętać


1.      Nie ma skutecznego sposobu, by być lubianym przez wszystkich, jednak studiując podręczniki psychologii i socjologii można wyciągnąć wnioski pomagające w byciu lepiej postrzeganym przez innych.

2.      Najskuteczniejszą metodą w osiąganiu tego celu jest intensywna opieka. Skutkuje jednak tylko w sytuacjach nieformalnych i w małym gronie osób.

3.      Wielu ludzi zbliża do siebie niebezpieczeństwo. Aby być lubianym dobrze jest przeżyć wspólnie kimś niebezpieczną sytuację.

4.      Lubiani są ludzie odważni, ryzykujący własne zasoby i wychodzący cało z oczywistych niebezpieczeństw.

5.      Lubimy ludzi podobnych do siebie. Ważne by nie wyróżniać się jakąś wyjątkową cechą. Nie lubimy na przykład zbyt pięknych ani zbyt brzydkich ludzi.

6.      Żeby pozyskać czyjąś sympatię dobrze jest dawać tej osobie prezenty. Osoba obdarowana będzie chciała się odwdzięczyć.

7.      Cechy takie jak: dobroć, łagodność czy mądrość nie świadczą już do końca o tym, że będziemy pozytywnie postrzegani w gronie innych ludzi. W dzisiejszych czasach najważniejsza jest konsekwencja i doświadczenie w wykonywanej pracy.

8.      Żeby być dobrze postrzeganym przez jak najszerszą grupę odbiorców należy aktywnie udzielać się w Internecie.

9.      Najbardziej oczywistym i najczęściej opisywanym we wszelkich podręcznikach sposobem pozyskania sympatii i bycia osobą lubianą jest uśmiech i poczucie humoru.

10.    Lubiany jest zawsze autorytet. Będąc autorytetem lub udając takiego, można zyskać sympatię wielu osób.